Szaleniec

Tego majowo-lipcowego dnia zaiste trudno było mi odczytać pragnienia swej duszy. Ucieczka od cywilizacji powiodła się w stu procentach, jednakże czegoś nadal mi brakowało. Wsiadając do kajaku postawiliśmy sobie za cel zdobycie opuszczonego od czasu drugowojennego bombardowania modlińskiego spichlerza, do którego dostęp jest nieco utrudniony.

DSC01486 Masywna ruina będąca strażnikiem połączenia dwóch rzek doprawdy robi niesamowite wrażenie. Pomyśleć, iż niegdyś była ona dwa razy większa, lecz po wojnie wyburzono jedno skrzydło. Ponoć wykorzystano gruzy do odbudowy Warszawy i tajnych celów militarnych. Obecnie jej stan jest, szczerze mówiąc, kiepski.

Z prądem poszło prądko.
Dobiliśmy, przycumowaliśmy, weszliśmy na brzeg, w miejsce gdzie niegdyś stało owe wyburzone skrzydło. Do przejścia około 80m, całość przed wojną miała niemal 170m.
Gdy stanąłem naprzeciw bramy, zamurowało mnie.
DSC01485
Od frontu spokojnie mógłby wejść olbrzym, żyrafa, waleń, bądź bies idący na dwóch nogach.
Gdyby nie tabliczka „zakaz wstępu” oczywiście.

DSC01374
Aby pozostać za pan brat z lokalnymi stróżami, poszukałem innej drogi, nieokraszonej zakazami. Po kilku minutach byłem w środku budowli, na naziemnej kondygnacji, podziwiając podsufitne naroślaki, czy inne stalaktyty.
Puste tunele, łukowate sklepienia z chropowatej, czerwonej cegły, tu i ówdzie będącej również wzbogaceniem podłoża.

Spichlerz jak to spichlerz, dużo pomieszczeń… Kierowany ewolucją pustelnictwa postanowiłem wystawić się na bezpośrednie działanie słońca wewnątrz pudła.

DSC01462

DSC01473

Otoczony przez masywne, ceglane sylwetki poczułem skurcz żołądka.
Niczym kot wdrapałem się na kolejną „kondygnację”.

Mało.

W oka mgnieniu znalazłem się w luce okiennej. Stara, przełajowa szkoła. Obserwując z tej wysokości wnętrze spichlerza czułem pewien niedosyt.

DSC01413

DSC01438

Cholernie dziwny dzień, najpierw szukając ucieczki od masowości urządziłem sobie test strzelecki, a po kilku godzinach siedziałem na wysokości, myśląc o sposobie, który przekaże śmierci moje powierzchowne podejście do sprawy.

DSC01419

Adrenaliny ostatnio mi nie brakowało – zdobycie gazowni, czy też starcie z destrukcją – zatem nie wiem co sprawia, że nadal poszukuję wrażeń.

Z odmętów mózgowej sekcji dumania wyrywa mnie głośny doping przez megafon. Chwilę potem powraca świadomość, niemal tracę równowagę.

DSC01448

Stoję na ścianie spichlerza, w dół około 30m spadania, zanim rozpędzony uderzyłbym w niespokojne wody Narwii.
W porę łapię się ukruszonej przez czas i człowieka masy.
Zaskakująco łatwo mi poszło wejście na tą wysokość, strach pomyśleć gdzie bym otrzeźwiał, gdyby nie podniecony zwycięstwem Młodziczek spiker.

DSC01454

Zawody kolarskie, jasne.
Ze swego szaleńczego gniazda doskonale widzę rozpędzone białe punkty, podążające w kierunku mety zlokalizowanej mniej więcej po środku długości twierdzy.
Mniej ekstraordynaryjnie, ale wysiłek fizyczny również robi swoje w mym wypadku.

Czas refleksji powoli dobiegał końca, na duszy było mi lżej. Pojednanie z naturą, dobre sobie.
Na koniec oczywiście z przekąsem spojrzałem w dół, uśmiechnąłem się i w kilku susach zeskoczyłem.

DSC01420

 

Na niższą kondygnację, warto dodać. Bo choć szaleńcem mogę być, to do samobójstwa mi bardzo daleko.

DSC01409

 

Rzekłbym nawet, iż nie po drodze.

Ale kto mnie tam, karwa wie.

Pewna jest tylko śmierć.


I podatki, choć niektórzy piłkarze Barcelony mogą myśleć inaczej.

2 thoughts on “Szaleniec”

Podziel się ze mną swą opinią!